"˙˙˙oɹƃǝllɐ z ʎɹnʇɐıʍɐlʞ ɾǝʇnsdǝz lɐıʍɐɯɐz ǝıu ı ǝısɐzɔ ʍ npozɹd op ǝıs ɯʎq lsoıuǝzɹd oʇ 'lɐızpǝıʍ oʇ ɯʎqǝz"
Osiągnąłem nowy poziom lenistwa. Zamiast obrócić głowę, to robie skrina, zapisuje go i obracam o.o
sadolfan napisał/a:
mamy 2013 rok do tej pory nikt nie wpadl na to jak podrozowac w czasie wiec jak ktos moze odwiedzic nas z przyszlosci skoro do tej pory nikt nie skonstruował wehikułu czasu ?
Ale gdybyśmy w przyszłości taki skonstruowali to byśmy zapewne się cofnęli do roku 2000 a w 2000 byśmy o tym wiedzieli że ktoś z przyszłości do nas przybył. Myśl 3 wymiarowo.
z................1
2013-01-17, 17:15
Czy gdybym machał głową z tym 99,999% to(zakładając, że nie potrzebuję picia,wody itd.) moje ciało by się postarzało o te 2 lata przez sekundę machania?
r................l
2013-01-17, 17:22
Cytat:
ODkarzacz napisał/a:
przebycie 700 mln lat swietlnych z predkoscia swiatła zajełoby 700 mln lat dla układu który sie poruszał.
Coś ci się pomyliło kolego, przebycie 700 milionów lat świetlnych z prędkością światła załodze statku zajęłoby 10 lat, o tyle byliby starsi. Na Ziemi minęłoby 700 milionów lat.
@BluntedAtronaut
Tobie się coś pomyliło, statek kosmiczny żeby przebyć 700 milionów lat świetlnych w 10 lat musiałby przekroczyć prędkość światła.
rigel napisał/a:
@BluntedAtronaut
Tobie się coś pomyliło, statek kosmiczny żeby przebyć 700 milionów lat świetlnych w 10 lat musiałby przekroczyć prędkość światła.
Gdybyśmy byli na statku, to dla nas minęłoby 10 lat, postarzali byśmy się o 10 lat. Gdybyśmy jednak nie byli na statku tylko na Ziemi to musielibysmy 700 milionów lat czekać, aż statek doleci tam gdzie ma dolecieć. Ja p🤬lę nie kłóć się z Einsteinem, bo on to wymyślił. To jest właśnie ta dylatacja czasu, to zagięcie czasoprzestrzeni. Czaisz?. A skoro już podważasz teorie Einsteina to przedstaw swoją to pogadamy. Tylko ma być przynajmniej tak rozwinięta jak STW.
t................s
2013-01-17, 17:42
? skąd do cholery tam się wzięło 10 lat??
nawet gdyby statek poruszał się z prędkością równą prędkości światła to przelecenie 700 milionów lat świetlnych zajęło by mu 700 milionów lat.
Pozatym "czas" przecież sam w sobie nie istnieje. To tylko sztuczna nazwa jaką nazywamy ciąg zdarzeń we wszechświecie. Nie da się więc nim manipulować. Można jedynie uzyskać złudzenie podróży w czasie w skutek tego iż prędkość świała jest skończona. Sam czas jest jednakowy dla całego wszechświata.
Pozatym, taka moja mała logika:
nie można się przenieść w przyszłość, bo przyszłość nie istnieje jeszcze,
nie można się przenieść w przeszłość, bo przeszłość już się zdarzyła i zakończyła, a teraźniejszość jest jej skutnkiem.
No i rzecz jasna pomyślcie o takim paradoksie:
cofamy się w przeszłość i zabijamy samego siebie z przeszłości...
zatem nie mogliśmy dożyć czasu w którym mogliśmy się cofnąć w czasie i się zabić, zatem jednak nie zabiliśmy się, więc cofnęliśmy się w czasie i zabiliśmy się i tak dal i tak dalej...
r................l
2013-01-17, 17:46
@up up
Gdybyśmy byli na statku postarzeli byśmy się tylko o 10 lat ale podróż z prędkością światła zaj🤬y 700 milionów lat. Poza tym chyba nie rozumiesz dokładnie o czym piszesz.
B................i
2013-01-17, 17:48
Czy to znaczy że po roku podróży minęło by 70lat? To nie lepiej zawrócić zaraz na początku tak by podróż wyniosła równo rok a na ziemi minęło by 70 lat i dało by to lepszy rezultat. Ale to niemożliwe.
@edit poj🤬o mi się wszystko. Znaczy rok by dał 70 milionów.
Ale czy np. nie można wrócić po 10 minutach?
rigel napisał/a:
@up up
Gdybyśmy byli na statku postarzeli byśmy się tylko o 10 lat ale podróż z prędkością światła zaj🤬y 700 milionów lat.
To jest cała kwintesencja, która napisałeś a sam jej nie rozumiesz bo dokładnie to samo napisałem w każdym poście próbując wytłumaczyć. Nie trudno wywnioskować zatem, że powrót na Ziemię to kolejne 10 lat naszego starzenia się, a w rzeczywistości kolejne 700 milionów lat dla Ziemi. Wracamy na Ziemię, starsi o 20 lat, żyjemy i widzimy Ziemię starszą o 1,4 miliarda lat. Ziemię, z której wyruszyliśmy i na którą wróciliśmy.
terraxus napisał/a:
? skąd do cholery tam się wzięło 10 lat??
nawet gdyby statek poruszał się z prędkością równą prędkości światła to przelecenie 700 milionów lat świetlnych zajęło by mu 700 milionów lat.
Tylko dla obserwatora spoczywającego. Policz sobie:
pl.wikipedia.org/wiki/Dylatacja_czasuDylatacja_zwi.C4.85zana_z_pr.C4.9...
Cytat:
Pozatym "czas" przecież sam w sobie nie istnieje.
istnieje, tylko nie jest absolutny, jak to się ludziom wcześniej wydawało.
Cytat:
Sam czas jest jednakowy dla całego wszechświata.
Nie, nie jest, o czym byś wiedział, gdybyś przejrzał artykuł.
Cytat:
Pozatym, taka moja mała logika:
nie można się przenieść w przyszłość, bo przyszłość nie istnieje jeszcze,
nie można się przenieść w przeszłość, bo przeszłość już się zdarzyła i zakończyła, a teraźniejszość jest jej skutnkiem.
Nie o takim podróżowaniu w czasie jest mowa. To nie filmy,gdzie gość wchodzi do toi-toi'a a jak wychodzi , to przygniata go kloc stawiany przez dinozaura.
Cytat:
Czy to znaczy że po roku podróży minęło by 70lat? To nie lepiej zawrócić zaraz na początku tak by podróż wyniosła równo rok a na ziemi minęło by 70 lat i dało by to lepszy rezultat. Ale to niemożliwe.
@edit poj🤬o mi się wszystko. Znaczy rok by dał 70 milionów.
Ale czy np. nie można wrócić po 10 minutach
Nie wiem, co rozumiesz przez "lepiej". Po 10 minutach-jakbyśmy mogli podóżować z takimi prędkościami, to by się dało. Póki co jesteśmy na etapie stwierdzenia, że nie da się zapierdzielać szybciej niż te 300 tys km/s. Jak już mówiłem kilka postów temu, przy v->c mamy t'->0., zaś t->nieskończoności.
r................l
2013-01-17, 18:08
@BluntedAstronaut
W każdym poście twierdzisz że, przebycie 700 milionów lat świetlnych podróżując z prędkością światła zajęłoby 10 lat.
Panowie, jestem głąbem i tego nie rozumiem. Czy ktoś może to łopatologicznie wytłumaczyć ?
Widzę to w ten sposób, że zostaję na swojej planecie, a jacyś śmiałkowie lecą z wielką prędkością na planetę oddaloną o c🤬jard lat świetlnych. Nie potrafię zrozumieć, jakim cudem im czas leci zupełnie inaczej niż mi. To, że zap🤬lają, oznacza tylko, że szybko dolecą i szybko wrócą. Jak jadę gdzieś szybko samochodem to po powrocie do domu nie zastaję tam znacznie starszej rodziny.
K🤬a, nie czaję
Pozdrawiam.
Bo posłużył się konkretnym przykładem z tabelki, zakładając, że podróżujęmy z prędkością v=0,998c~=2,994*10^8 m/s. Jakbyśmy zwolnili do powiedzmy v=3/5 c, czyli ca. 1800 tys km/s to mielibyśmy coś takiego t=t'/(1-(v/c)^2)^0,5, czyli w mianowniku otrzymujemy v/c=3/5 0,6^2=9/25 dalej: 1-9/25=16/25
pierwiastek z tego to 4/5, czyli jeśli gdzieś w układzie spoczywającym upłynęłoby 100 lat, to w układzie ruchomym upłynęłoby 80 lat.
Edit: @Piołun
Trafiłem kiedyś na bardzo obrazowe przedstawienie problemu. Zobacz: prędkości światła nie da się przekroczyć (a jeśli się da, to o tym nie wiemy). Zróbmy takie urządzenie jak zegar świetlny, który będzie tubą zakończoną lustrami, do której wpuszczamy wiązkę światła. Długość tuby się nigdy nie zmienia (chyba, że ktoś poczyta o skróceniu Lenza, to się dowie, że to gówno prawda), zatem ze wzoru na prędkość, drogę i czas możemy wyznaczyć czas, w jakim owa wiązka światła przebywa odległości między końcami tuby. Mamy zatem jakiś zegar. Zacznijmy ten zegar poruszać. Co się okazuje? Nadajemy mu dodatkową prędkość z kierunku prostopadłym do tego, w który zap🤬la sobie nasz promyczek. Zwizualizuj to sobie przez chwilę. Co się okazuje? Mamy do czynienia z takim jakby trójkątem, gdze bokami są wektory prędkości. Jeden bok-prędkość światła, drugi-prędkość nadana zegarowi. Co z trzecim? Powinna to być prędkość wypadkowa wiązki światła, bo to jak w sytuacji, gdzie jedziemy PKP, i patrzymy, jak z dachu do przedziału spadają krople. Jak ktoś patrzy na to z zewnątrz, to widzi, że kropla leci i w dół i posuwa się razem z pociągiem. Jeśli ruch pociągu jest w kierunku poziomym, a kropli względem pociągu pionowym, to mamy podobny trójkąt. Tylko co się okazuje? W trójkącie 3 bok musi być dłuższy od 2 pozostałych. Tutaj możesz z Pitagorasa sobie policzyć, że faktycznie tak jest. Niby wszystko fajnie, tylko, że jak zrobimy taki myk, to okaże się, że światło porusza się z prędkością większą niż prędkość światła, co jest oczywistą bzdurą, bo tak nie może być. Jest kilka wytłumaczeń:
1. Gonczor p🤬li głupoty.
2. Jedna ze składowych ulega zmniejszeniu. Wolałbym, żeby to 2 opcja okazała się poprawna i tak w istocie jest. Zmniejsza się ta prędkość, która jest prędkością światła i (w mniejszym stopniu) prędkość zegara. zatem jak mamy dalej stałą długość tuby i mniejszą prędkosć, to na przebycie kolejnych odcinków nasz promyczek potrzebuje więcej czasu, zatem zegar spowalnia. Ale tylko dla kogoś, kto patrzy z zewnątrz., bo jak inną osobę wyślemy w podróż razem z zegarem, to niczego nie odczuje, bo zegar względem niej się nie porusza.
relatywistyka jest zajebista

W liceum, gdy nam się nudziło na lekcjach, liczyliśmy jakieś głupoty, szukaliśmy wzorów na wykres w kształcie siusiaka albo cycka i takie tam. No i kiedyś policzyliśmy, że gdyby człowiek poruszał się przez 40 lat (założyliśmy iż jest to kierowca ciężarówki, który jeździł 7 razy w tygodniu po 8 godzin dziennie), byłby "przed nami" w czasie o 0,05 sekundy

fajnie nie ?
Kolesie tam 400mln lat w przód siedzą na necie i tarzają się ze śmiechu z tego co tu p🤬licie. Dawno przekroczyli prędkość światła. A nie pojawią się tu teraz bo i na c🤬j? Ty jeden z drugim wracali byście w czasie żeby pogadać z małpami?