
TADEUSZ KWAŚNIAK

Nasz bohater urodził się 24 stycznia 1951 roku w Lądku-Zdroju. Niewiele wiadomo o jego wczesnym życiu, z rodzicami , Władysławem i Reginą nie był specjalnie związany., z ojcem popadał w ciągłe konflikty. Miał dwóch braci, którzy byli żonaci i prowadzili normalne życie.
W młodości Tadeusz nie potrafił nawiązać trwalszych relacji. Był typem samotnika. Uczył się przeciętnie, zdobył wykształcenie zawodowe, pracował jako cieśla. Jednak jego głównym zajęciem oraz źródłem dochodu były kradzieże.
Z wyglądu nie rzucał się w oczy. Był niepozornym brunetem o ciemnych oczach, mial 176 cm wzrostu. W 1982 roku złamał kość piętową, co było przyczyną jego specyficznego chodu.
Większość dorosłego życia spędził w więzieniu, za kratami spędził łącznie 12 lat.
PIERWSZY ATAK
20 kwietnia 1990 roku 10-letni chłopiec z Bytomia został zaczepiony przez nieznanego mężczyznę. Kwaśniak, pod pozorem odebrania zostawionej mu przez ojca dziecka koperty, wszedł za malcem do mieszkania przy ulicy Budryka. Tam zaczął dusić go ręcznikiem. Pierwsza próba morderstwa okazała się jednak nieskuteczna. Chłopiec udawał, że nie żyje i to uratowało mu życie... Gdy sprawca wyszedł z mieszkania, dziesięciolatek zwlekł się z tapczanu, zawiadomił o wszystkim rodziców, a ci - policję. Sprawca zabrał pieniądze, odzież, zegarki, ręczniki, kosmetyki i czekolady.
Na podstawie jego zeznań sporządzono pierwszy portret pamięciowy przestępcy.

PIERWSZE MORDERSTWO
7 maja 1990 rok - Radom. Jego ofiarą padł 10-letni Wojtek. Podobnie jak za pierwszym razem, mężczyzna dusił go ręcznikiem. Tym razem skutecznie. Martwego chłopca z ręcznikiem zaciśniętym na szyi znalazł jego starszy brat. Z domu zniknęły pieniądze i inne cenne rzeczy.

Wojtek
KOLEJNE ZBRODNIE
Grześ. 24 maja 1990 roku, Wrocław.
Godzina 11. Przy ulicy Buskiej, jedenastoletni Grześ zostaje zaczepiony przez mężczyznę, który - niby - przyszedł po pieniądze na kolonie, które ojciec chłopca zostawił w szarej kopercie w domu. Grześ zabiera mężczyznę do mieszkania, ten mówi mu, że przez jego ojca stracił pracę i musi go ukarać. Gw🤬ci chłopca. Leżącego na tapczanie – na brzuchu - dusi ręcznikiem. Zabiera pieniądze, walutę i biżuterię. Jakby mało było tragedii, dwa dni później wysyła z Warszawy list: "Zemsta!!! Czekałem 14 lat". Nie wie tylko, że chłopiec przeżył i potrafi go dokładnie opisać...


Sebastian. 31 maja 1990 roku, Szczecin.
Godzina 15.45. Ojciec znajduje zwłoki dziewięcioletniego Sebastiana. Chłopiec leżał na dywanie twarzą do podłogi, z zawiązanym mokrym ręcznikiem na szyi. Obok zwłok znalazł kartkę: "Zemsta wreszcie Z". Świadkowie, około godziny 12 widzieli w windzie mężczyznę, który pasował do poprzednich rysopisów. Z mieszkania zginęły prezerwatywy i klucze.

Sebastian
Krzyś. 6 czerwca 1990 roku, Kutno.
Godzina 15. Zwłoki dziecka w mieszkaniu znajduje matka. Krzyś leżał na brzuchu, a na szyi miał zawiązany mokry ręcznik. Sprawca zabrał pieniądze, złotą obrączkę, kosmetyki, kurtkę i kanapki przygotowane dla chłopca. Na lustrze w łazience, szminką napisał: "Zemsta". Tego dnia w Kutnie między godziną 7.15 a 7.50 policjanci zanotowali serię zaczepek chłopców idących do szkoły. Świadkowie widzieli, jak chwilę przed ósmą Krzyś i nieznany mężczyzna szli do mieszkania.
Łukasz. 18 czerwca 1990 roku, Oława.
Dziesięcioletniego Łukasza, z mokrym ręcznikiem na szyi, znalazła około godz. 14.30 jego siostra. Sprawca zabrał pieniądze, walizkę, biżuterię, odzież męską i klucze. Podczas sekcji zwłok w ustach chłopca znaleziono nasienie. Przy zwłokach była kartka z napisem "Nareszcie dokonałem oczekiwanej zemsty B". Ekspertyza wykazała, że tym razem pisała ją ofiara, a nie sprawca.
Rafał. 7 marca 1991 roku, Wrocław.
Około godziny 7.30, dwunastoletniego chłopca morderca zaczepił pod pretekstem oddania - koniecznie w mieszkaniu - listu od cioci z RFN. Zainteresowany telewizorem, kazał chłopcu szukać instrukcji, pieniędzy i biżuterii. Nagle zmusił go, by się rozebrał i wypił pół piwa. Drugie pół wypił sam. Potem brutalnie zgw🤬cił chłopca i... wyszedł. Była godzina 8.30.
Łukasz. 18 kwietnia 1991 roku, Sosnowiec.
Ta sama metoda, ten sam scenariusz. Zaatakowany chłopiec przeżył. Łukasz, mimo traumy po gw🤬cie, dokładnie opisał napastnika. Zapamiętał nie tylko brązową dyplomatkę, czarne spodnie, ciemną kurtkę ortalionową, ale także charakterystyczne białe adidasy. Przesadnie czyste sofiksy.
KRYPTONIM "ZEMSTA"
Portrety pamięciowe sporządzone dzięki dzieciom opublikowane zostały w mediach, w programie "997", pojawiły się też na przystankach i w taksówkach. Kolejnym krokiem było wyczulenie dyrektorów wszystkich szkół w Poznaniu na przypadki zaczepiania uczniów przez nieznanego mężczyznę. Policjanci przekazali im numer na komendę z poleceniem, by dzwonili od razu, gdy któreś z dzieci zgłosi niepokojący incydent.
Do ustalenia tożsamości zabójcy-pedofila przydały się również zeznania chłopca ze Zbąszynia. Tam 3 stycznia 1991 roku Kwaśniak dokonał tylko kradzieży. Chłopiec podając rysopis sprawcy, zwrócił uwagę na zabandażowany palec wskazujący lewej ręki, siniec pod lewym okiem i rankę na prawej skroni. Na policję zgłosił się również ojciec chłopca, którego 22 lutego zaczepił nieznany mężczyzna i wszedł do jego mieszkania...
22 kwietnia 1991 roku, godzina 8.30. Na komendzie trwa odprawa. Nagle policjanci dostają informację od dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 6, że na osiedlu Rusa kręci się mężczyzna, który zaczepiał idących na lekcję uczniów. Chwilę później, kolejny telefon. Tym razem w parku osiedlowym, zauważa go kobieta. Mówi dyżurnemu, że mężczyzna jest podobny do tego, z portretu z "997". Komenda opustoszała. Na Rataje pojechali policjanci. Prywatnymi i służbowymi samochodami, po cichu. Bez syren.
Podejrzany spokojnie szedł osiedlową alejką. Policjanci zajechali mu drogę. Zatrzymanie było błyskawiczne., była godzina 10.45.
- Przez radio dostałem informację, że go mają. Czekałem na nich, ale i na niego. Miałem stanąć oko w oko z zabójcą dzieci, wyjątkowo brutalnym gw🤬cicielem, homoseksualistą, a jednocześnie człowiekiem, który potrafił wzbudzić zaufanie wśród ofiar, wykazując zadziwiającą łatwość nawiązywania kontaktów z dziećmi - wspomina Jerzy Jakubowski, prowadzący sprawę "Zemsta".
PRZESŁUCHANIE
Jak opowiada Jakubowski:
Na początku, Tadeusz Kwaśniak nie chciał się przyznać, udawał, że nie wie o co chodzi. Z czasem jednak pękł i zacząć szlochać. Gdy się uspokoił powiedział: - Tak, panie naczelniku, zabiłem paru chłopaczków, ale jestem teraz zmęczony i proszę o przerwanie przesłuchania. Jutro będę zeznawać. Po spisaniu wstępnych zeznań, zatrzymany trafił do aresztu na ulicę Młyńską. Następnego dnia, detalicznie z najdrobniejszymi szczegółami opowiedział o każdym włamaniu, gw🤬cie, zabójstwie. Wszystko to potem potwierdził przed prokuratorem. Był niezwykle precyzyjny także podczas wizji lokalnych w różnych miastach. Ta w Poznaniu odbyła się 16 czerwca, w niedzielę. O godzinie 6 rano, na ratajskim osiedlu. Dlaczego tak wcześnie? Policjanci obawiali się reakcji poznaniaków. Kilka dni później we Wrocławiu pobili go współwięźniowie w areszcie...


Kwaśniak nigdy nie wytłumaczył, co znaczyły napisy "zemsta" na miejscach zbrodni. Poza protokołem mówił, że to "przez ojca" i że "zemści się na nim jak wyjdzie z więzienia za 15 lat". Już wtedy wiedział, że ominie go kara śmierci. ..
KARA
Niestety, Tadeusz Kwaśniak nigdy nie stanął przed wymiarem sprawiedliwości i nie otrzymał zasłużonej kary. Powiesił się w swojej celi 24 lipca 1991 roku.
Został pochowany na poznańskim cmentarzu Miłostowo Śledztwo umorzono. ..
Grób mordercy istnieje do dzisiejszego dnia.

Zdjęcie z 2021 roku - wykonane przez Andrzeja Gawlińskiego.
Obowiązkowa lektura w temacie Kwaśniaka

